Kanały:
Wpisy
Komentarze

Witam wszystkich,

Mam dobrą wiadomość, kierując się sugestią czytelników(dzięki Kasiu) postanowiłem utworzyć nową kategorię o nazwie polityka. Będę w niej komentował niektóre wydarzenia polityczne w naszym kraju. Liczę na żywiołową dyskusję.

Pozdrawiam i do następnego wpisu.

Witam, dziś opowiem Wam o naszych kochanych PKP.  Jakiś czas temu (dokładniej 15 września) wybierałem się do Łodzi na ślub Leona i postanowiłem, że tradycyjnie pojadę pociągiem.

Pojechałem na Dw. Centralny i kupiłem bilety w obie strony. Żeby nie było, że wszystko jest do kitu, zrobili specjalną kasę dla osób niepełnosprawnych przy której nie ma kolejek. Było to bardzo pozytywne zaskoczenie, niestety na tym plusy się kończą.

Pierwszy problem, który napotkałem to dostanie się na peron, bo co z tego, że są platformy przy schodach(za 100 tys. zl.) lub windy towarowe, skoro nic nie działa. Oczywiście istnieje usługa, która w teorii ma pomóc osobom niepełnosprawnym w podróżowaniu pociągiem. W praktyce działa to tak, że na 48 godzin przed odjazdem pociągu należy zadzwonić pod odpowiedni numer i podać szczegóły podróży. Pomijam problemy z dodzwonieniem się i z tym, że Pani, która odebrała sprawiała wrażenie, że o takiej usłudze słyszy pierwszy raz w życiu.

Ponadto, wbrew medialnym zapewnieniom(pomoc miała polegać na podstawieniu przystosowanego wagonu, dostosowaniu trasy przejazdu do potrzeb osoby niepełnosprawnej i pomocy przy wejściu do pociągu) pomoc ograniczyła się do pomocy w dostaniu się na peron. Nawet do pociągu mi nikt nie pomógł wejść. Dobrze, że jechałem wspólnie z Rafim i Kasią na nich zawsze mogę liczyć.

Niestety, to nie koniec, okazało się, że pociąg, którym mieliśmy wrócić nie istnieje mimo, że był obecny w rozkładzie. Bilety udało się anulować(trzeba było stać w 3 kolejkach-dzięki Leon), ale żeby odzyskać kasę trzeba było zgłosić się na Centralny z dowodem zakupu. W związku z tym, trzeba było drugi raz kupić bilety- PARANOJA!

Po dotarciu na dworzec okazało się, że facet z obsługi nie pomoże nam wydostać się z peronu, bo nie chce kłócić się z ochroną, która nie zgodzi się żebyśmy skorzystali z windy- CHAMSTWO!

To jeszcze nie koniec rzeczy dziwnych i ulotnych. Żeby odzyskać kasę musieliśmy jechać z Rafim na Centralny, stać pół godziny przy kasie, złożyć z pięć podpisów, a to dopiero początek!

Najśmieszniejsze było to, że nie wystarczyły anulowane bilety, żądali dowodu zakupu, mało tego, nie chcieli wydać gotówki, tylko żądali udostępnienia karty, z której była wykonana transakcja. W końcu sprawę udało się załatwić tylko po co te schody.

A wszystko działo się w Warszawie bez barier ;) Do następnego razu

 

Witam wszystkich,

Dawno nie pisałem, ale nie oznacza to, że się poddałem. Po prostu, mówiąc bez ściemy zabrakło mi weny. A działo się sporo. Dla tych, którzy nie wiedzą od 5 września chodzę na rehabilitację i nie jest to rehabilitacja domowa. Codzienna walka z własnym lenistwem trochę mnie wyczerpuję, ale na razie wygrywam. Podobno schudłem, lepiej chodzę, lepiej się odżywiam i w ogóle wszystko jest in plus.

Ale nie ma tak dobrze! Załatwiałem tą rehabilitację kilka miesięcy. Po to żeby się dowiedzieć, że w naszej stolicy bez barier nie ma placówek, które zajmują się rehabilitacją osób dorosłych z porażeniem mózgowym, a jedynymi lekarzami, którzy się na tym znają są pediatrzy. Jak mi oznajmiła prowadząca mnie Pani doktor po ukończeniu przez osobę niepełnosprawną 18 roku życia wszyscy mają ją gdzieś. I TO JEST KU SKANDAL!

Mało tego! Przysługuje mi tylko miesiąc rehabilitacji w wybranej placówce, bo NFZ nie ma kasy. Co z tego, że jest mi potrzebna rehabilitacja do końca życia? Jak nie mam co robić, to będę co miesiąc dymał po lekarzach dla zdrowia i tłumaczył się dlaczego chce chodzić na rehabilitację, skoro oni i tak nie dadzą mi tego czego potrzebuję, bo nie są pediatrami i guzik wiedzą o prażeniu mózgowym.

Ok, trochę mi ulżyło CDN…

Witam wszystkich,

Zgodnie z obietnicą opowiem Wam dzisiaj o tym, nad czym obecnie pracuję w ramach projektu “Droga do samodzielności.”

Przede wszystkim, uczę się jak taki produkt wypromować w internecie, aby dotrzeć do jak największej liczby internautów. Poza tym, wymyślam nowe tematy, które mogą Was zainteresować. Szczegóły znajdziecie w następnych wpisach.

Na koniec prośba: jeśli macie jakieś pomysły tematów piszcie je w komentarzach. Dzięki!

Cześć wszystkim,

Dziś opowiem Wam trochę o koncepcji, która w znaczący sposób zmieniła moje życie. Tą koncepcje stosuje już od ponad roku i dzięki niej znacznie zwiększyłem swoją aktywność w ciągu dnia.

Pewnego dnia, siedzieliśmy z moim przyjacielem Rafim u mnie w domu i zastanawialiśmy się nad sensem życia. Doszliśmy do wniosku, że nauka i praca to nie wszystko, że poza tym, w wielu sytuacjach czas przecieka nam przez palce. W prawdzie Rafi jest bardzo aktywnym człowiekiem i zawsze wyznacza sobie nowe cele, ale mi tego bardzo brakowało. Wydawało mi się, że wszystko co sobie zaplanowałem już osiągnąłem(szkoła, mieszkanie, fajna praca) i dalej muszę po prostu żyć i cieszyć się tym co mam.

Nic bardziej mylnego, dzięki aktywnemu przeszukiwaniu netu i doświadczeniom Rafiego poznałem 2 twierdzenia, które zwiększyły moją aktywność o 100%:

1. Jeśli Ty się zmienisz, wszystko się zmieni.

2. Tylko Ty odpowiadasz za swoje rezultaty, ponieważ to jak myślisz determinuje to jak działasz, a to z kolei wpływa na Twoje rezultaty.

Od tamtej pory ciągle się uczę czegoś nowego i biorę udział w różnych szkoleniach, co i Wam polecam.

Dziś biorę udział w darmowym wykładzie na temat mentalności i motywacji.

W następnym wpisie dowiecie się o postępach w projekcie.

Do zobaczenia!

 

Witam wszystkich, po długiej nieobecności wracam do pisania. Jestem Wam winien wyjaśnienia, więc powiem krótko: samo życie. Nałożyło się wiele spraw, które musiałem załatwić, a potem zabrakło motywacji. Dlatego, od dziś nie będę obiecywał następnego wpisu, bo jeszcze raz się przekonałem, że nie wiem co będzie jutro. Tak czy inaczej wielkie przepraszam dla wszystkich i do jutra, jeśli mi nic nie wypadnie. Na koniec, chciałem podziękować moim przyjaciołom za wiarę i wiercenie dziury w brzuchu o tego bloga. Pomogło, wróciłem, jestem!

Witam wszystkich,

Na początek, muszę Wam powiedzieć, że dostałem sporo pozytywnych komentarzy apropos bloga, za co bardzo dziękuję, ponieważ napędza mnie to do dalszej pracy. Szkoda jedynie, że nic nie pojawia się w komentarzach na blogu. Pytanie do narodu: dlaczego?

Druga sprawa, muszę Was przeprosić, bo wczoraj nie opublikowałem żadnego wpisu. Stało się tak dlatego, że czasem wyskakują mi sprawy trudne do przewidzenia. Staram się jednak pisać regularnie, więc nie martwcie się- zaległości są po to żeby je nadrabiać. :)

Na koniec kwestia numer 3, czyli prośba o opinie na temat produktu, który tworzę. Czy Waszym zdaniem taki produkt jest potrzebny? Jaka forma sprzedaży Waszym zdaniem będzie najlepsza itd. Oczywiście nie musicie odpowiadać teraz. W kategorii o projekcie dodaje co jakiś czas wszystkie dane odnośnie tego produktu i mam nadzieję, że dzięki Waszym uwagom będzie on jeszcze bardziej wartościowy.

Następny wpis najprawdopodobniej w piątek (jutro wpada Rafi i robimy sobie dzień bez kobiet, czyli męski wieczór). Oczywiście, zaglądajcie, bo może okazać się, że wpis będzie.

Trzymajcie się!

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.